Ten sam trening może zadziałać inaczej

słaby efekt jednego cyklu treningowego to informacja, nie wyrok dla całej metody

Streszczenie: Słaby efekt jednego cyklu treningowego nie oznacza, że dana metoda treningowa na Ciebie nie działa. Badanie Oddena i wsp. pokazało, że ta sama osoba może inaczej zareagować na podobny bodziec w innym okresie, mimo że na poziomie grupy średni efekt treningu był bardzo podobny. Dlatego po jednym słabszym bloku warto najpierw przeanalizować sen, regenerację, stres, odżywianie i jakość wykonania treningu, zamiast od razu przyklejać sobie łatkę „non-respondera”.
Czasem po zakończonym bloku treningowym pojawia się myśl: „przecież zrobiłem robotę, a testy nie drgnęły, chyba ten typ treningu na mnie nie działa”. Brzmi logicznie. I właśnie tu zaczyna się problem. Taki wniosek potrafi kosztować kilka tygodni treningu, bo czasem prowadzi do porzucenia metody, która miała sens – tylko została oceniona w złym momencie. Ukazało się badanie, które bardzo dobrze pokazuje, dlaczego z taką oceną trzeba uważać. Powiem otwarcie: to jedno z lepszych badań dotyczących treningu, jakie ostatnio czytałem. Największą wartością nie jest efektowny wynik, tylko pytanie, które zadali autorzy, i metoda, jakiej w tej dziedzinie często brakuje.
Poniżej rozkładam je na części i pokazuję, co z tego wynika dla Ciebie, jeśli trenujesz, mierzysz postępy i chcesz jeździć szybciej.

Dlaczego to badanie jest inne

Większość prac o indywidualnej odpowiedzi na trening opiera się na kilkunastu osobach. Często są to młodzi mężczyźni, jedna grupa i jedno klasyczne porównanie przed-po. Tego typu konstrukcja ogranicza wnioski. W niniejszym badaniu uczestniczyły 42 osoby: kobiety i mężczyźni po równo, w wieku od trzydziestu kilku do sześćdziesięciu kilku lat. Jak na kontrolowane badanie treningowe to bardzo solidna próba.
Sam pomysł jest jeszcze ważniejszy niż liczba uczestników. Autorzy nie sprawdzali tylko, czym różnią się od siebie ludzie. Zadali ciekawsze pytanie: czy zdolność jednej osoby do adaptacji jest jej stałą cechą? Żeby to zrobić, powtórzyli bardzo podobny schemat treningowy dwa razy u tych samych osób. Jeśli „trenowalność” jest trwałą właściwością zawodnika, odpowiedź na oba cykle treningowe powinna być podobna. Jeśli zaś nie jest, odpowiedzi zaczną się rozjeżdżać.

Z perspektywy trenera to bardzo praktyczne pytanie, gdyż dokładnie z takim problemem spotykamy się w treningu: czy słaby efekt jednego okresu treningowego mówi coś trwałego o zawodniku, czy tylko o tym konkretnym momencie?

WattUp trener kolarstwa Patrycjusz Urbanek - ten sam trening może zadziałać inaczej
Źródło: Odden IU i wsp. (2026), Limited reproducibility of individual physiological adaptations to repeated endurance exercise training, „Journal of Applied Physiology”. DOI: 10.1152/japplphysiol.00154.2026

Jak to sprawdzono?

Schemat był prosty:
  • dwa bardzo podobne, ośmiotygodniowe cykle treningowe, oznaczone w pracy jako TP1 i TP2,
  • pomiędzy nimi osiem tygodni przerwy od zaplanowanego treningu wytrzymałościowego,
  • pełny panel pomiarów przed i po każdym cyklu.
Przerwa nie była przypadkowa. Miała pozwolić uczestnikom wrócić możliwie blisko poziomu wyjściowego, tak żeby do drugiego okresu treningowego wchodzili z podobnego pułapu co do pierwszego. Bez tego porównanie adaptacji byłoby dużo mniej czytelne.

Każdy cykl obejmował 24 nadzorowane, 45-minutowe sesje interwałowe na ergometrze rowerowym, wykonywane od dwóch do czterech razy w tygodniu. Warto zatrzymać się na liczbach, bowiem one pokazują jakość projektu. W planie były trzy formaty sesji. Intensywności odnoszono do MMPO z sesji 4 x 5 minut, czyli najwyższej średniej mocy osiągniętej podczas czterech pięciominutowych odcinków. Trening nie był więc ustawiany według klasycznego FTP, tylko według aktualizowanej mocy z testowej sesji 4 x 5 minut.

Uczestnicy wykonywali:
  • 4 x 5 minut na 100% MMPO 4 x 5 min – sesja maksymalna, czyli w praktyce „ile jesteś w stanie utrzymać” w czterech powtórzeniach,
  • 4 x 8 minut w formie 30/15 – 30 sekund na 108% MMPO 4 x 5 min i 15 sekund na 52% MMPO 4 x 5 min, z docelowym odczuciem wysiłku RPE 16-17,
  • 6 x 6 minut na 65% MMPO 4 x 5 min – spokojniejsza sesja interwałowa, z docelowym odczuciem wysiłku RPE 13-14.
Co dwa tygodnie sesja 4 x 5 minut służyła do aktualizacji MMPO. Dzięki temu wraz z poprawą formy rosło też obciążenie w kolejnych treningach. Metodycznie był to bardzo mocny element. Bodziec nie był przyklejony na sztywno do jednego wyniku z początku badania.

Trzy elementy szczególnie wzmacniają wiarygodność wyników. Po pierwsze, frekwencja była niemal idealna. Uczestnicy wykonali średnio 23,9 z 24 sesji w pierwszym cyklu treningowym i 23,8 z 24 sesji w drugim. Różnic w efektach nie da się więc łatwo zrzucić na opuszczone treningi. Po drugie, błędy pomiaru były niskie. Powtarzalne testy przed każdym cyklem dały błąd rzędu 2-3 procent dla VO2max i mocy w teście 15-minutowym. Sama niepewność testów raczej nie tłumaczy więc całej obserwowanej zmienności odpowiedzi. Po trzecie, po pierwszym cyklu treningowym badacze cofnęli przyrost masy hemoglobiny do wartości sprzed treningu, upuszczając krew. Chodziło o to, żeby uczestnicy wchodzili do drugiego okresu treningowego z porównywalnego punktu hematologicznego.

Nie wyzerowano w ten sposób wszystkich adaptacji po pierwszym cyklu. Badacze zbliżyli punkt startowy w jednym ważnym obszarze: hematologicznym.
WattUp trener kolarstwa Patrycjusz Urbanek - ten sam trening może zadziałać inaczej - metodyka
A: interwencja składała się z dwóch identycznych 8-tygodniowych okresów treningowych (TP1 i TP2), oddzielonych 8-tygodniowym okresem przerwy w treningu. Testy wysiłkowe z jazdą na rowerze (czerwone znaczniki) oraz oceny fizjologiczne i funkcjonalne (niebieskie znaczniki) przeprowadzono przed i po TP1 i TP2. B: każdy okres treningowy obejmował 24 nadzorowane sesje ćwiczeń z jazdą na rowerze, naprzemiennie 4 × 5 min, 4 × 8 min i 6 × 6 min, ze zmienną częstotliwością treningu w tygodniu. C: podczas sesji 4 × 5 min uczestnicy dążyli do osiągnięcia maksymalnej średniej mocy wyjściowej podczas interwałów pracy (MMPO4 × 5 min), która wraz z docelową oceną odczuwanego wysiłku (RPE) była wykorzystywana do wyznaczania intensywności ćwiczeń podczas kolejnych sesji interwałowych w danym okresie treningowym. W sesjach 4 × 8-minutowych średnia moc wyjściowa w interwałach roboczych została ustawiona na 90% MMPO4 × 5 min, z ciągłym naprzemiennym 30 s przy 108% i 15 s przy 52%. Pobór tlenu (V̇O2) mierzono podczas dwóch sesji interwałowych 4 × 8-minutowych w każdym okresie treningowym. W sesjach 6 × 6-minutowych średnia moc wyjściowa w interwałach roboczych została ustawiona na 65% MMPO4 × 5 min. Dla wszystkich sesji interwałowych okresy odpoczynku ustawiono na obciążenie odpowiadające 30% MMPO4 × 5 min.
Źródło: Odden IU i wsp. (2026), Limited reproducibility of individual physiological adaptations to repeated endurance exercise training, „Journal of Applied Physiology”. DOI: 10.1152/japplphysiol.00154.2026

Grupa zareagowała prawie identycznie

Na poziomie całej grupy oba cykle treningowe dały niemal ten sam efekt.

Wymienione liczby są ważne, pponieważ budują kontrast. Na poziomie grupy program zachowywał się przewidywalnie. Dwa razy zastosowano bardzo podobny trening i dwa razy średni efekt był bardzo podobny. Gdybyśmy zatrzymali się tylko na średniej, historia byłaby prosta: „Ten program poprawia VO2max i moc 15-minutową”.
Badacze sprawdzili również, czy osoby, które dobrze zareagowały na pierwszy cykl treningowy, równie dobrze zareagowały na drugi. I jednocześnie czy osoby, które słabo zareagowały za pierwszym razem, słabo zareagowały ponownie.
Indywidualny (szare linie) i średni (czarne linie) rozwój maksymalnej średniej mocy wyjściowej podczas 15-minutowego testu maksymalnej wydajności (MMPO15-min) (A), maksymalnej średniej mocy wyjściowej w ostatniej minucie testu przyrostowego maksymalnego poboru tlenu (V̇O2max) (MMPOV̇O2max) (B) i V̇o2max podczas okresów treningowych 1 (TP1) i 2 (TP2) (C). Oszacowania punktowe po prawej stronie pokazują różnicę w średnich wynikach zmian między TP1 i TP2, przy czym paski błędów wskazują 95% przedziały ufności; fioletowe znaczniki wskazują większe zmiany w TP2 w porównaniu z TP1. D–F: indywidualne i średnie wyniki zmian w TP1 i TP2 dla odpowiednich wyników. Zacieniowany niebieski obszar oznacza ± 2 × typowy błąd pomiaru dla odpowiednich wyników.
Źródło: Odden IU i wsp. (2026), Limited reproducibility of individual physiological adaptations to repeated endurance exercise training, „Journal of Applied Physiology”. DOI: 10.1152/japplphysiol.00154.2026

U konkretnych osób już nie

I tu robi się ciekawie. Skoro grupa reaguje powtarzalnie, można by pomyśleć, że poszczególne osoby również, ale tak nie jest. Autorzy policzyli, jak bardzo zmiana u tej samej osoby w pierwszym cyklu treningowym odpowiada jej zmianie w drugim. Miarą jest współczynnik ICC, gdzie wartość bliska 1 oznacza wysoką powtarzalność, a bliska 0 jej brak.
Wskaźnik ICC Interpretacja
Moc 15-minutowa
0,20
powtarzalność słaba
VO2max
0,19
powtarzalność słaba
Masa hemoglobiny
0,00
brak powtarzalności
Wartości są bliskie zeru. W przypadku masy hemoglobiny dosłownie zero, co oznacza brak powtarzalności zmian między cyklami treningowymi. Innymi słowy: ta sama osoba mogła mocno poprawić się za pierwszym razem, a znacznie słabiej za drugim. Albo odwrotnie. Ten sam wzorzec utrzymywał się dla praktycznie całego panelu: mocy w teście przyrostowym, aktywności enzymów mitochondrialnych, gęstości kapilar i wskaźników hematologicznych. Wyrażenie zmian w procentach, przeliczenie na kilogram masy ciała czy masy beztłuszczowej nie zmieniało głównego obrazu: powtarzalność nadal była słaba. Dla mnie jako trenera to jest najważniejszy punkt całej pracy.
Po jednym okresie treningowym nie wolno robić zawodnikowi diagnozy typu: „Ty nie reagujesz na taki trening”. Można postawić hipotezę. Można obserwować dalej. Można zmienić szczegóły. Ale nie wolno zamykać tematu po jednym etapie treningu.
WattUp trener kolarstwa Patrycjusz Urbanek - ten sam trening może zadziałać inaczej - wyniki 2
Powtarzalność indywidualnych odpowiedzi treningowych w okresach treningowych 1 (TP1) i 2 (TP2) dla bezwzględnych zmian maksymalnej średniej mocy wyjściowej podczas 15-minutowego testu maksymalnej wydajności (MMPO15-min) (A), maksymalnej średniej mocy wyjściowej w ostatniej minucie testu przyrostowego maksymalnego poboru tlenu (V̇O2max) (MMPOV̇O2max) (B) i V̇O2max (C) oraz zmian znormalizowanych do masy ciała (BM) w MMPO15-min (D), MMPOV̇O2max (E) i V̇O2max (F).
Źródło: Odden IU i wsp. (2026), Limited reproducibility of individual physiological adaptations to repeated endurance exercise training, „Journal of Applied Physiology”. DOI: 10.1152/japplphysiol.00154.2026

Sedno badania

Twoja odpowiedź na jeden cykl treningowy nie przewiduje wiarygodnie odpowiedzi na podobny cykl w przyszłości.
Często myślimy o reakcji na trening jak o stałej cesze zawodnika. Ktoś jest „dobrym responderem” albo „słabym responderem”. Ktoś dobrze reaguje na interwały. Ktoś słabo reaguje na trening progowy. Ktoś „ma genetykę”, a ktoś „nie ma”. Wyniki tej pracy mocno komplikują takie myślenie. Nie mówią, że indywidualizacja treningu nie ma sensu. Nie mówią też, że ludzie nie różnią się między sobą. Pokazują coś subtelniejszego i moim zdaniem ciekawszego: odpowiedź tej samej osoby na podobny trening może być inna w różnym czasie. Osoba, która słabo zareagowała na pierwszy cykl treningowy, mogła znacznie lepiej odpowiedzieć na drugi, i odwrotnie.

Autorzy pokazują to również w praktyczny sposób: część uczestników, których poprawa w jednym cyklu nie przekroczyła nawet błędu pomiaru, przekraczała go w drugim cyklu albo w innym wskaźniku. Ktoś wyglądający po jednym podejściu na „non-respondera” mógł okazać się osobą reagującą przy drugim podejściu albo w innym obszarze adaptacji. Słaby wynik jednego okresu treningowego nie jest więc dowodem, że dany rodzaj treningu na Ciebie nie działa. Mamy tu dokładnie błąd myślowy z początku artykułu, tylko teraz podważony twardymi danymi.

A może chodzi o płeć albo wiek?

Zainteresowani mogą zapytać: dobrze, ale może różnice wynikały z tego, że w badaniu były kobiety i mężczyźni? Albo że uczestnicy różnili się wiekiem? Autorzy to sprawdzili. Nie wykryli istotnych różnic w powtarzalności odpowiedzi między kobietami i mężczyznami. Kobiety miały liczbowo nieco wyższe współczynniki, ale różnice nie były istotne statystycznie, a przedziały ufności mocno się pokrywały. Wiek również nie wyjaśniał powtarzalności zmian VO2max ani mocy w teście przyrostowym.
Warto jednak zauważyć, że nie stanowi to dowodu, że płeć i wiek nigdy nie mają znaczenia w treningu. W tym badaniu niskiej stabilności odpowiedzi nie dało się jednak łatwo wyjaśnić prostym podziałem: kobiety kontra mężczyźni, młodsi kontra starsi. Wielkość odpowiedzi nie wyglądała jak stała cecha konkretnej osoby.

Powtarzalność indywidualnych odpowiedzi treningowych w okresach treningowych 1 (TP1) i 2 (TP2), pokazana osobno dla mężczyzn (niebieski) i kobiet (czerwony). Zmiany bezwzględne (A–C), zmiany procentowe (D–F), zmiany znormalizowane do masy ciała (BM) (G–I) i zmiany znormalizowane do beztłuszczowej masy ciała (LBM) (J–L). Pierwszy, drugi i trzeci wiersz przedstawiają maksymalną średnią moc wyjściową podczas 15-minutowego testu maksymalnej wydajności (MMPO15-min), maksymalną średnią moc wyjściową w ostatniej minucie testu przyrostowego maksymalnego poboru tlenu (V̇O2max) (MMPOV̇O2max) i V̇O2max.

Źródło: Odden IU i wsp. (2026), Limited reproducibility of individual physiological adaptations to repeated endurance exercise training, „Journal of Applied Physiology”. DOI: 10.1152/japplphysiol.00154.2026

Skąd mogły wynikać różnice?

Skoro odpowiedź jest niestabilna, trzeba zapytać dlaczego. Autorzy nie wskazują jednej przyczyny. I dobrze, bo byłoby to nieuczciwe wobec danych. W praktyce warto rozdzielić dwie kategorie.

Część różnic mogła być tylko pozorna

Pierwszy mechanizm to błąd pomiaru. Każdy test ma swoją niepewność, więc pojedynczy wynik zawsze zawiera trochę szumu. Drugi, mniej oczywisty, to regresja do średniej. Jeśli pierwszy wynik był skrajnie dobry albo skrajnie słaby, część tej skrajności mogła wynikać z naturalnych wahań pomiaru. Przy kolejnym pomiarze wynik często przesuwa się bliżej średniej. W praktyce często wygląda to tak, że po wyraźnym skoku formy kolejne testy są już dużo spokojniejsze i nie pokazują tak dużych zmian, co łatwo odczytać jako brak progresu, choć w dużej mierze jest to po prostu powrót do bardziej typowego poziomu.
Nie trzeba tu szukać tajemnicy ani nagłego spadku formy. Część wyjaśnienia leży w samej statystyce pomiaru. Ta część jest ważna, gdyż czasem „brak reakcji” może być po części problemem interpretacji wyniku, a nie realnym brakiem adaptacji.

Część różnic mogła wynikać z kontekstu

Druga kategoria to realny, choć zmienny stan organizmu w danym okresie. Może chodzić o:

Badanie nie pozwala określić, ile dokładnie wniósł każdy z tych czynników u konkretnej osoby. Praktycznie warto jednak pamiętać, że adaptacja nie zachodzi w próżni. Zachodzi w kontekście Twojego życia. A ten kontekst zmienia się z cyklu na cykl.

Zmęczenie to nie tylko trening

Tu chcę zatrzymać się dłużej, bo to słowo zwykle rozumiemy za wąsko. Zmęczenie to nie tylko TSS, godziny w siodle, liczba interwałów czy średnia moc z treningów. W grę wchodzi też obciążenie, którego nie widać w żadnym wykresie.

Obciążenie umysłu. Gdy jesteś wykończony stresem, pracą albo czymś, co stale zajmuje głowę, trudniej zmotywować się do jakościowej sesji. Trudniej wejść na wysoką intensywność. A sen? Często też dostaje rykoszetem. Słabszy sen pogarsza regenerację. Gorsza regeneracja utrudnia wykonanie kolejnej sesji. Słabsze wykonanie daje słabszy bodziec. W praktyce treningowej ten łańcuch pojawia się bardzo często.

Obowiązki codzienne. Ich też nie widać na żadnym wykresie, a ważą na całości. Zakupy, podróże, sprzątanie, gotowanie, odbieranie dzieci z przedszkola. Zakupy są małym obciążeniem w porównaniu z sesją VO2max, ale też dokładają zmęczenia do dnia, który organizm musi obsłużyć. To samo może zrobić bardzo emocjonująca książka, serial czy trudna rozmowa.

Często działa to jak kostki domina. W poniedziałek masz ciężki dzień w pracy. We wtorek śpisz gorzej. W środę trening wchodzi opornie. W czwartek regeneracja nie nadąża. W piątek niby odpoczywasz, ale dalej czujesz napięcie. W sobotę masz zrobić mocną sesję VO2max, do której trzeba być naprawdę gotowym. Na papierze wygląda identycznie: te same interwały, ta sama moc, ten sam czas pracy. W praktyce zamiast wejść w pełni gotowy, wchodzisz w jakichś dwóch trzecich, a to często za mało, żeby dobrze zrealizować mocny trening. I wtedy łatwo powiedzieć: „ten trening na mnie nie działa”. A może problemem nie był sam trening, tylko moment, w którym próbowałeś go wykonać.

Tego nie widać w TrainingPeaks

Jeden z większych problemów analizy treningu polega na tym, że dane pokazują tylko część historii. Widzimy kilodżule, TSS, czas w strefach, normalized power, tętno, HRV, sen z zegarka, czasem ankietę subiektywną. To dużo danych, a mimo to nie widzimy całego życia zawodnika. Nie widać, ile razy w nocy budziło się dziecko. Nie widać, że ktoś jechał sześć godzin autem. Nie widać trudnego tygodnia w pracy. Nie widać, że formalnie przespał osiem godzin, ale głowa pracowała do północy. Nie widać, że niby był dzień wolny, a w praktyce był pełen obowiązków.

Wszystko może nie mieć znaczenia, gdy jesteś daleko od granicy swoich możliwości. Ale im bliżej sufitu, tym mniej trzeba, żeby coś się posypało. Jeden problem na początku tygodnia potrafi wpłynąć na trening kilka dni później, często nie wprost, lecz przez sen, napięcie, apetyt, regenerację i motywację. Dlatego sama analiza wykresu mocy jest czasem za płytka. Dobry plan nie kończy się na dobraniu interwałów. Trzeba jeszcze wiedzieć, czy zawodnik miał z czego ten plan zrealizować. Liczby opisują trening, ale nie opisują tygodnia, który masz za sobą.

Nie patrz tylko na FTP

Warto też poszerzyć samą definicję postępu. Brak wzrostu FTP nie zawsze oznacza brak adaptacji. Jedna liczba rzadko opisuje całość tego, co dzieje się w organizmie.
Poza progiem oceniaj też:
  • moc w krótszych wysiłkach,
  • powtarzalność interwałów w obrębie sesji,
  • tętno i odczuwany wysiłek przy tej samej mocy,
  • odporność na zmęczenie podczas długiej jazdy.
W praktyce nie interesuje mnie tylko to, czy FTP wzrosło o kilka watów. Interesuje mnie też, czy zawodnik lepiej powtarza wysiłki, mniej gaśnie po kilku godzinach i potrafi wykonać mocną sesję bez rozsypywania się po drugim interwale. Jeśli jeden wskaźnik stoi w miejscu, inny może się poprawiać. Zawężenie oceny do pojedynczej liczby to prosta droga do fałszywego wniosku, że nic się nie dzieje.

Co z tym zrobić?

Moja zasada jest prosta: najpierw poprawiam warunki wykonania treningu, a dopiero potem wyrzucam metodę do kosza. Nie skreślaj metody po jednym słabszym cyklu treningowym. Nie bronię tutaj głupiego trzymania się planu. Jeśli kilka razy z rzędu ten sam bodziec nie daje efektu, a wykonanie, regeneracja i odżywianie są w porządku, trzeba szukać dalej. Ale jeden słabszy okres treningowy to za mało, żeby przykleić sobie łatkę „nie reaguję na interwały” albo „taki trening nie jest dla mnie”. Po słabym cyklu treningowym nie pytam od razu: „jaki nowy trening wrzucić?”. Najpierw pytam: „czy ten etap miał realne warunki, żeby zadziałać?”.

Zanim wyrzucisz metodę do kosza, sprawdź warunki, w których ją realizowałeś:
  • czy sen był wystarczający,
  • czy jadłeś dość, żeby udźwignąć obciążenie,
  • czy nie trenowałeś stale przemęczony,
  • czy stres poza treningiem nie był większy niż zwykle,
  • czy sesje były wykonane z odpowiednią jakością,
  • czy cykl treningowy był naprawdę powtórzony w podobnych warunkach.
Jest to część równania, na którą masz realny wpływ. Często właśnie ona decyduje, czy dobry plan faktycznie zamieni się w wynik.
Obserwuj bieżącą reakcję organizmu i modyfikuj plan na żywo. Jeden test nie powinien prowadzić za kierownicę całego procesu. Dopiero gdy warunki były dobre, trening został wykonany solidnie, a efektu dalej nie ma, zaczynam szukać innej metody. Słabszy efekt jednego okresu treningowego nie musi oznaczać, że znalazłeś swój limit. Może mówić więcej o tamtym momencie niż o Twoich możliwościach.

Czego badanie nie udowadnia?

Są też ograniczenia. Badano wcześniej nietrenujące osoby w średnim wieku, więc nie przenosiłbym wyników jeden do jednego na dobrze wytrenowanych kolarzy. Przy mniejszej rezerwie adaptacyjnej relacja sygnału do szumu może wyglądać inaczej. Do tego interpretacja ICC zależy od rozrzutu między osobami. Gdy różnice między uczestnikami są małe, współczynnik może być niski nawet wtedy, gdy część zmian jest biologicznie istotna. Niskie wartości ICC pokazują przede wszystkim słabą powtarzalność wielkości odpowiedzi, a nie to, że „nic się nie wydarzyło”.
Aktywności enzymów mitochondrialnych analizowano w obu blokach w różnych laboratoriach, więc akurat te wyniki trzeba czytać przez zmiany procentowe i z rezerwą. Ta praca nie podważa indywidualizacji treningu. Nie usuwa różnic między ludźmi. Nie pokazuje też, że sen, stres czy dieta na pewno wyjaśniły różnice u konkretnych uczestników. Pokazuje coś innego: odpowiedź na trening nie musi być stałą cechą człowieka, a ta sama osoba może zareagować inaczej na podobny bodziec w innym momencie.

Podsumowanie

Średnia grupa wyglądała przewidywalnie, ale indywidualnie już nie. Na poziomie grupy średni efekt treningu był powtarzalny. Na poziomie jednostki wielkość odpowiedzi była słabo powtarzalna. Warto z tej pracy wyciągnąć przede wszystkim zmianę perspektywy. Część tego, co w badaniach wygląda jak „różnice między ludźmi”, może być po prostu zmiennością tej samej osoby w innym momencie. Twoja reakcja na jeden cykl treningowy nie mówi pewnie, jak zareagujesz na podobny cykl za pół roku, bo może zmienić się kontekst, w którym go zrealizujesz. Dlatego zamiast przyklejać sobie łatkę non-respondera po jednym nieudanym cyklu treningowym, warto zadbać o to, na co masz wpływ, i dać treningowi więcej niż jedno podejście. Jedna słabsza odpowiedź to informacja, a nie wyrok.

Źródła

Odden, I. U., Hamarsland, H., Urianstad Odden, T., Hammarström, D., Rustaden, A. M., Koll, L., … & Mølmen, K. S. (2026). Limited reproducibility of individual physiological adaptations to repeated endurance exercise training. Journal of Applied Physiology.
Kontakt

Porozmawiajmy o naszej współpracy

Formularz kontaktowy





    logo

    Trener kolarstwa Patrycjusz Urbanek

    Jestem trenerem, który stawia na rzetelność i odpowiedzialne podejście do pracy z zawodnikiem. Dziś to tylko deklaracja, ale jej wartość najlepiej widać w trakcie współpracy – zawsze znajdę czas, by Cię wysłuchać, wprowadzić potrzebne zmiany w planie i pomóc rozwiać wszelkie wątpliwości.